Odpowiadamy na Wasze niekończące się pytanie....

Dlaczego nie mogę przeczytać rozdziału? Co to za plik .mobi? O co w tym wszystkich chodzi jak to ugryźć?

Już odpowiadamy!

Chcemy zabezpieczyć się przed udostępnianiem mang nad którymi pracujemy na innych stronach, nie podoba nam się ich sposób działania i dlatego też stopniowo zmieniamy wszystkie wydane przez nas rozdziały na plik .mobi.

Misiojda przygotowała dla Was super krótki poradnik jak czytać używając programu Mobipocket (pobierz TU)


17 komentarzy:

  1. To zrozumiałe, że chcieliście się zabezpieczyć, kradzież cudzej pracy jest bardzo nie w porządku. Program nie jest jakiś super wygodny w użytkowaniu ale da się przeżyć, niestety nie znam innego ;( Mam tylko jedno zastrzeżenie co do pracy, mianowicie, ten okropnie wielki znak wodny o zabranianiu rozpowszechniania bez zgody tłumacza, czy jest możliwość umieszczać go w innym miejscu, albo przynajmniej odrobinę zmniejszyć? Na wielu stronach panele są tak ułożone, że zasłania dialogi w dymkach ;(
    Bardzo dziękuję za wasz czas i poświęcenie włożone w tłumaczenie tego tytułu, robicie to świetnie,czekam na dalsze rozdziały <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Okej, przeczytałam wpis informacyjny, cofam swoją wypowiedź co do znaku wodnego, całkowicie to szanuję, może kiedyś jak uznam, że zasługuję na poproszenie o wersję bez, to napiszę z chęcią, jeszcze raz dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre rozwiązanie... Ale dla pewnego, niewielkiego środowiska. Jednocześnie to zamykanie drzwi dla pozostałych, tj. większości.
    Ludzie dzisiaj są zestresowani, są leniwi. Znajduję dobry przykład tej sytuacji, w czasie wystaw. Jeśli stoły z materiałem są zainstalowane przy trakcie, równolegle do niego - wtedy cieszą się relatywnie stałą popularnością. Jeżeli jednak któryś stół skręci w bok, odejdzie od ścieżki, wówczas bardzo niewielka część przechodzących będzie zainteresowana nim i jego zawartością. Sytuację tę może zmienić mocna kontrastowość, efekty. Coś prostego, co zwróci uwagę, lecz zarazem nie będzie stawało kołkiem w gardle. Statystyczny czytelnik jest przyzwyczajony do marchewki. Wpisuje adres, klika dwa razy i ma wszystko on-line. Chowanie treści za procesami rejestracyjnymi oraz dodatkowym oprogramowaniem, będzie działać jak sitko, zatrzymując część ruchu. Dobre dla hobbystów, dla klubów, lecz stojące w sprzeczności ze standardami.

    Myślałem o rozwiązaniach. Jednym z nich mogłaby być długofalowa reklama. Zaopatrywać tłumaczenia w nieinwazyjne stemple. Nie w formie blokującej treść oryginalną (gdyż jest to ingerowanie w sztukę). Rzecz ma być widoczna, lecz subtelna oraz nieść ze sobą sugestię. Nazwa grupy oraz jej adres. Podstawa marketingu, czyli wyrobienie w środowisku konsumenckim opinii nt. danej marki. Zamiast wyć do księżyca, o krzywdzie i niesprawiedliwości, trzeba rzecz przełknąć, zaakceptować i możliwie wykorzystać. Tym samym trzeba mieć chociaż jakąś domenę, a nie posługiwać się gotowcami. Lepsza adresówka dedykowana, niż kawałek kartki wyrwanej naprędce z zeszytu.

    Ideałem byłby swoisty konglomerat małych grup. Realna współpraca, a zatem współdzielenie wysiłków i plonów. Batoto stanowi fasadę podobnej myśli, nie spełnia się bowiem na najniższym poziomie, czyli konsumenckim. Nie w Polsce. Skoro osoba chce mieć mangę w języku rodzimym, nie będzie się rejestrować w obcojęzycznym serwisie, którego google nie wyświetla od ręki - to oczywiste.

    Konsorcjum musiałoby działać w kraju.

    [uschły]

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy będę mógł skorzystać z tego na tablecie i innych urządzeniach tego typu?? Ewentualnie proponuję pomyśleć o jakimś reader podobnych jakie stosują inne grupy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na innych urządzeniach proponuję w google wpisać: program czytnik mobi - i pobrać odpowiedni program.
      Zapraszamy w szeregi, jeśli umiesz postawić czytnik.

      Usuń
    2. No trudno poszukam jakiegoś programu. Osobiście nie jestem za dobry jeżeli idzie o programowanie i tworzenie jakiś stron :(

      Usuń
    3. No to widzisz, to tak, jak ja. Ja umiem tylko mangi "robić" xD

      Usuń
    4. No i dobrze bo dzięki temu mam przy czym się relaksować więc dzięki :D

      Usuń
    5. Ostatnio natknąłem się na stronę bato.to, nie wiem czy ktoś od was zna ta stronę, jeżeli nie to jest tam możliwość czytania mang w wielu językach, wydaje mi się że każdy może bez problemu dodać tam mangę do czytnika, oczywiście proponuję jeżeli ktoś ma czas od was (sam też poczytam jak wygląda tam sytuacja) niech sprawdzi jak to tam działa. Jak dotąd widziałem tam 2 polskie grupy które wrzucają mangi więc ewentualnie można by ich się spytać. Na koniec mam nadzieję że nie wkurzę tym, że mówię ciagle o możliwości dodania w jakiś sposób mang online

      Usuń
    6. Doskonale wiemy o tej stronie, rozważamy dodanie tam rozdziałów, ALE powstrzymuje nas przed tym niezablokowany prawoklik :)

      Usuń
  5. Bardzo niewygodny jest ten czytnik, o ile dałoby się przesuwać to kliknięciem na następną stronę to byłby spoko, ale za każdym razem cofać się i tak przez x 180 stron mangi jest mega męczące, ja się już poddałam po kilku stronach, bo zabrała to mi całą przyjemność czytania. Załóżcie jakiś czytnik online na stronie jak wiele innych grup albo polecane wcześniej bato.to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad jednym rozdziałem siedzi się jakieś 6-7 godzin, a Tobie więcej razy pykać się nie chce myszką? Szczyt lenistwa i niewdzięczności. Kupuj sobie mangi z Japonii, jak nie pasuje, będziesz miała największą przyjemność z czytania. A jak umiesz postawić czytnik, z którego nie da się pobrać skanów (z batoto da) to postaw.

      Usuń
    2. Nie rozumiem dlaczego z moich słów tak bardzo się obruszyłaś, napisałam tylko co by można było ewentualnie zmienić i swoją opinię, która w żaden sposób nie obrażała waszej pracy. Jestem totalnie rozczarowana waszą postawą, która ewidentnie wskazuje na mnie, że jestem leniwa i niewdzięczna. Przykre to, ale nie będę się już wdawać w żadną dyskusję skoro tak traktujecie innych.

      Usuń
    3. Przychodzisz, grymasisz, że klikać Ci się nie chce, KAŻESZ nam zakładać czytnik - dlaczego ja się obruszyłam? Dziwne.
      Nie jesteśmy wydawnictwem i nie będziemy dopieszczać "klientów", żeby więcej "kupowali", bo robimy to dla funu i za darmo. Jak Ci się nie podoba, czytaj po angielsku albo KUPUJ mangi w Japonii. Za nasze DARMOWO spędzone godziny należy nam się TYLKO podziękowanie.
      A jeśli "dobre rady" nie są podparte żadnymi praktycznymi rozwiązaniami - ani nie powiedziałaś, jaki program jest lepszy, ani nie postawiłaś nam czytnika - to po co je głosić?

      Usuń
  6. Rozumiem, że nie chcecie by wasza praca była kradziona i publikowana na innych stronach, ale większość ludzi woli po prostu czytać online, a nie instalować program i pobierać po kolei rozdział po rozdziale. Skoro robicie to dla zabawy i za darmo (za co wielki szacun), a i tak aż 135.5 rozdziałów można przeczytać na innych stronach to chyba według mnie lepiej dodawać rozdziały online,bo przynajmniej dotrzecie do ludzi, a tak to zainstaluje kilka osób i tyle. Może pomyślicie nad tym ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co mnie to obchodzi, co kto woli? Zapłać mi za każdy tom jak w wydawnictwie to będę brać pod uwagę Twoje zdanie.
      Co mi da dotarcie do większej ilości ludzi? Kto chce, niech kupuje japońskie tomy, będzie mu najdogodniej. A kto chce przeczytać po polsku niech szanuje tego, kto mu to ZA DARMO udostępnia.
      Strasznie mnie wkurza takie jęczenie. Co to za pokolenie, same wymagania. Spotykając się z czymś takim mam ochotę w ogóle rzucić translacje albo udostępniać swoje tłumaczenie tylko członkom grupy.
      Yonę da się przeczytać online tylko na jednej stronie, która ukradła od nas tłumaczenie. Jak u nich Ci wygodniej czytać, to napisz prośbę... a nie, ty nie prosisz... zażądaj, żeby Ci tłumaczyli. I oglądaj reklamy i im płać.

      Usuń